Archiwum kategorii: Opowiadania

Olszówka

Jest to moje opowiadanie które wzięło udział w konkursie literackim, ale niestety nic nie wygrałem sami je oceńcie.

Był ponury jesienny dzień, mimo że już od kilku godzin słońce gościło na niebie, na dworze panował nieprzyjemny mrok. Ponure chmury dokładnie otuliły niebo nie pozwalając na ucieczkę nawet najmniejszemu promykowi słońca. Katarzyna Olszyńska, jak co środa wyjrzała spod kołdry nieprzytomnym wzrokiem, mimo że to był jedyny dzień, kiedy mogła dłużej pospać, bo do szkoły miała dopiero na popołudnie to i tak wiedziała, że ten dzień będzie nudny. Budzik, który wyglądał jak fantastyczne pole bitwy wskazywał godzinę dziewiątą piętnaście. Naprawdę go lubiła, kupiła go kiedyś na licytacji internetowej, ale jej zdaniem warto było, odtwarzał bowiem walkę sił dobra z mocami chaosu z jej ulubionej gry „Kroniki Sharanty: Zemsta Chaosu”. Przedstawiała elfiego łucznika oraz ludzkiego rycerza, którzy biegnąc po szczątkach swoich braci oraz poległej armii wroga próbują dopaść samego Lorda Chaosu Garandona. Był to prawdziwy unikat tylko pięćdziesiąt sztuk takich zegarków zrobiono, nie interesowało ją, że cała instrukcja była po chińsku miała smykałkę do elektroniki. Odrzuciła kołdrę i poprawiała większą o cztery rozmiary bluzkę, która robiła za koszulę nocną, jak większość jej ubrań posiadała jakiś monogram z gry rpg. Wiedziała, że rodzice są w pracy już od samego rana. Skierowała się sennym krokiem do łazienki mijając wielkie lustro na przedpokoju. Pokazała język straszydłu, które zobaczyła w nim i zniknęła za drzwiami łazienki. Minęło dwadzieścia minut, gdy drzwi znowu się otworzyły, w nich pojawiła się całkowicie inna osoba. Widać było, że ułożyła swoje płomienno rude włosy, mimo że i tak kilka nieposłusznych kosmków nadal próbowało uciec wyglądała o wiele schludniej. Ubrała się jak zawsze w ciemne przydługie spodnie z zawiniętymi nagawkami oraz czarną bluzę z kapturem, która powodowała, że wyglądała prawie jak mroczny żniwiarz. Jedynym kolorowym akcentem, prócz włosów oczywiście, była twarz uśmiechniętego goblina spoglądająca ciekawie z przedniej części bluzy. Czas coś powiedzieć o samej Katarzynie, szczerze wolała jak nazywa się ją „Olszówką”, miała siedemnaście lat chodziła do Technikum Informatycznego w pobliskiej szkole, jak każda dziewczyna w tym wieku przechodziła swojego rodzaju bunt, co próbowała przekazać w swoich strojach oraz zachowaniu. Była jednak spokojna, pomagała w domu, chodziła do kościoła co niedziela, miała jednak pewną pasję, którą rodzice uważali za nałóg. Kochała grać w gry komputerowe, całe kieszonkowe wydawała na różnego rodzaju dodatki do gier oraz nowy ekwipunek do swoich awatarów. Rodzice przymykali na to oko póki przynosiła nienajgorsze oceny. Weszła do kuchni skierowała się do lodówki, gdy nagle coś na nią zeskoczyło, czarny cień odbił się od niej i wylądował pod stołem.
– Ty pieprzony Siersciuchu. – wykrzyknęła otwierając lodówkę.
Czytaj dalej

BeznadziejnySłabyMoże byćDobryŚwietny (1 głosów, średnia: 5,00 na 5)
Loading...Loading...
Opublikowano Opowiadania | 2 komentarzy